Chociaż cały świat zachwyca się serialem HBO „Gra o tron” opartym właśnie na książkach z serii „Pieśń lodu i ognia” autorstwa George’a Martina, to jednak warto spojrzeć na nasze rodzime pole literackiej fantastyki, gdzie bez wątpienia króluje saga „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego. Co jednak czyni książki polskiego pisarza lepszymi dziełami niż te Martina? Przekonajmy się.
Zobacz również: Powstanie serial w świecie X-Menów

imgur.com
Spis treści
Powód 1: Bohaterowie w „Wiedźminach” są charakterystyczni i zapadają w pamięć (jeszcze przed śmiercią)
Nie ukrywajmy – sagę „Pieśni lodu i ognia” równie dobrze można nazwać „Saga o ludziach umierających w spektakularny sposób”. Bohaterowie stworzeni przez Martina w większości są nijacy (oczywiście, z kilkoma interesującymi wyjątkami jak Daenerys, Tyrion, Tywin lub Arya) i widać, że autor często po prostu ich uśmierca z braku lepszego pomysłu. Z kolei w „Wiedźminie” prócz Geralta mamy bohaterów, których do dzisiaj pamiętają praktycznie wszyscy fani – Zoltana, Jaskra, Regisa, Milvę, Cahira, Cirillę, Yennefer, Triss, Angoulême, Lwicę z Cintry, Vilgefortza, Leo Bonharta. I nie pamięta się ich z powodu jakiejś dziwacznej, pokręconej i okrutnej śmierci, lecz przez to, że byli postaciami z krwi i kości, mieli swoje charaktery, nawyki i motywacje.

tumblr.com
Powód 2: Polityka w świecie „Wiedźmina” jest znacznie lepiej rozpisana
Spory terytorialne, wojny, kłótnie, pakty i umowy władców oraz królów, intrygi czarodziejek – to wszystko w „Wiedźminach” po prostu ma ręce, nogi, ciągi przyczynowo-skutkowe, motywacje i sens, co niekoniecznie można powiedzieć o „polityce” z książek Martina, gdzie wszystko sprowadza się do tego, że rodziny walczą i ktoś ginie. Polityczny świat „Wiedźmina” jest znacznie wiarygodniejszy i sprawia, że łatwiej w niego uwierzyć niż zabawy rodów na kartach sagi o „Grze o Tron”.

reddit.com
Powód 3: Sceny walk napisane przez Sapkowskiego są ciekawsze niż te opisane w „Pieśni lodu i ognia”
Oczywiście można się tutaj spierać, że być może dynamika starć w książkowej „Grze o Tron” zagubiła się w tłumaczeniu, jednak autor artykułu po zapoznaniu się również z angielską wersją „Pieśni lodu i ognia” wyraźnie zauważył, że styl Martina zwyczajnie kuleje na wielu płaszczyznach – zwłaszcza widać to w opisach i scenach walk. Sapkowski świetnie oddaje dynamikę i morderczy taniec wiedźmina, z kolei u George’a Martina przypomina to raczej suchy raport z wymiany ciosów.

reddit.com
Powód 4: Fabuła w sadze wiedźmińskiej jest znacznie bogatsza niż posklejana z anegdot i pojedynczych historii opowieść o wojnach rodów o Żelazny Tron
Fakt, w obu sagach mamy wiele wątków zarówno głównych jak i pobocznych, jednak (z paroma wyjątkami) u Martina wszystko wydaje się posklejane z przypadkowych historii opisujących losy kilkudziesięciu bohaterów, gdzie Sapkowski sprawnie lawiruje pomiędzy wątkami, tworząc z tego uporządkowany ciąg zdarzeń, który wnosi do fabuły coś więcej niż tylko przypadkowe, efektowne zgony i bezsensowne walki. Sprawia to, że mimo mnogości odgałęzień, retrospekcji i historii w „Wiedźminach”, nie gubimy się w wątkach, zaś sama historia nie kręci się tylko wokół Geralta i Cirilli. W „Pieśni lodu i ognia” zaciekawiają głównie na siłę wrzucone zwroty akcji rodem z opery mydlanej – czasem witane z ulgą po nudnym i przydługawym opisie wątku, który kompletnie nic nie wniósł.

reddit.com
Powód 5: Brutalność w świecie wiedźmińskim nie jest przesadzona i ma swoje uzasadnienie, gdzie w „Pieśni lodu i ognia” brutalność najczęściej istnieje sama dla siebie
Nie dziwiło was nigdy czemu tyle kobiet w „Grze o Tron” jest gwałconych? Gwałty odbywają się tam ciągle i często nawet bez żadnego powodu. Prócz tego mamy mordy, podpalenia, brutalne orgie grupowych zabójstw, wybijanie zwierząt, a większość tego wyjaśniona przez Martina „bo tak napisałem”. U Sapkowskiego brutalność z czegoś wynika – z uprzedzeń rasowych, z podziałów terytorialnych, religijnych, wojny psychologicznej, z żądzy zemsty, a nawet z konieczności. I chociaż autorowi Wiedźmina również zdarzało się stworzyć postaci „złe, bo złe”, to jednak w większości przypadków zostawił czytelnika z satysfakcjonującym uzasadnieniem.

reddit.com
Powód 6: Świat wiedźmina jest znacznie bardziej wiarygodny i bogatszy niż uniwersum „Pieśni lodu i ognia”
W uniwersum Sapkowskiego poznajemy obyczaje, zwyczaje, podziały rasowe, polityczne, wierzenia nie tylko przez pryzmat Geralta i jego towarzyszy, ale też z perspektywy zwykłych chłopów, którzy pojawiają się w niektórych fragmentach, by rzucić nową perspektywą na jakiś wątek. Mamy naukę, administrację, religię, uciśnionych chłopów, władców, doradców, politykę rozpisaną na kilkuset kartach, które po prostu wydają się wiarygodne, sensowne i pasujące do świata. Tymczasem w Westeros i innych krainach z „Gry o Tron” mamy smoki, Innych, Mur, Nocną Straż, rodziny, tron i wieczne knowanie, które prowadzi do zabójstw. O świecie wiemy tyle, że gdzieś jest pustynia, gdzieś jest zimno i gdzieś ktoś jest gwałcony lub mordowany.

tumblr.com
Oczywiście każdy ma swój gust, a my nigdzie nie twierdzimy, że saga „Pieśni lodu i ognia” to zła seria książek – ma jednak swoje niedoskonałości i w otwartym starciu przegrywa z sagą „Wiedźmina”, która jest zwyczajnie lepiej napisaną przez Sapkowskiego historią.
10 komentarzy
Fenomen gry o tron bieze się z popularności serialu a fenomen serialu wziął się z jego pszasnosci, brutalności przesadzonego erotyzmu i efektów specjalnych natomiast sama historia jest oklepana do granic możliwości. Po za tym cała główna historia i najważniejsi bohaterowie są przepisami z historii wojny dwóch róż która Martin wrzucił w oprawę fantastyki. Sprzedał się świetnie z podobnych powodów dla których 50 twarzy greya się dobrze sprzedało i tyle.
Śmieszny człowieczku – a powiedz mi z czego się wzięła popularność Wiedźmina? Bo na pewno nie z książek. Podpowiem Ci… z gry. Pogódź się z tym, że to co napisał Martin, jest na poziomie światowym i Sapkowski nie dorasta mu do pięt – a oklepany do granic możliwości to jest jedna z dwóch głównych postaci, czyli Geralt z Rivii
Śmieszny człowieczku – a powiedz mi z czego się wzięła popularność Wiedźmina? Bo na pewno nie z książek. Podpowiem Ci… z gry. Pogódź się z tym, że to co napisał Martin, jest na poziomie światowym i Sapkowski nie dorasta mu do pięt – a oklepany do granic możliwości to jest jedna z dwóch głównych postaci, czyli Geralt z Rivii.
Martin poprostu opisuje obecną sytuację polityczną w Polsce. Jak to partie polityczne walczą między sobą o koryto
Ja natomiast zdecydowanie nie zgadzam się z 6 punktem. Świat wykreowany przez martina jest niezwykle bogaty, wyliczając to co pamiętam to:
-co najmniej 6 religii
-co najmniej 200 miast i zamków (niektóre bardzo dokładnie opisane)
-kilkadziesiąt rodów w tym ok 10 w których wypisano całą rodzinę np freyowie
-kilka kompletnie różniących się od siebie kultur z własnymi obyczajami
Co do punktu 4 to na pierwszy rzut oka poszczególne wątki nie mają ze sobą nic wspólnego jednak w miarę zagłębiania się w książki Martina to dostrzega się że są one ze sobą powiązane. Na pewno nie jest to zlepek poszczególnych historii tylko tylko jedna opisana z różnych punków widzenia.
Natomiast największą zaletą Martina są skryte głęboko w tekście tajemnice. Całą saga jest usiana wskazówkami na ich temat. Żadne słowo, żadne zdanie nie jest tam przypadkowe i podpowiada czytelnikowi co do prawdziwych intencji postaci czy tajemnicy z przeszłości. Podsumowując fabuła w „Pieśni Lodu i Ognia” jest o wiele bardziej skomplikowana i zawiła, po prostu lepsza niż w sadze o Wiedźminie
CHYBA KPISZ
Panie Anonim siła twoich argumentów jest wręcz porażająca
Wreszcie ktoś to napisał. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć fenomenu GoT, wulgarnej opowieści o tym, jak bardzo źli są ludzie, gdy dążą do władzy, podszytej obsesyjną pornografią. GoT jest dla plebsu i niewyszukanej publiki. Wiedźmin jest dla koneserów.
twoja opinia jest na podstawie serialu nie książek.
Zdecydowanie zgadzam się z przedmówcą, wydaje mi się że autor nie zadał sobie trudu poznania pieśni lodu i ognia. Jestem wielkim fanem obu sag ale są one jednak dość odmienne. Złożoność świata Martina jest o wiele większa i ciężko je porównać do Wiedźmina. Zarzuty co do pieśni są jednak dość łopatologiczne i nie jestem w stanie się z nimi zgodzić, każdy argument można zakwestionować i obeznani czytelnicy nie będą mieli z udowodnieniem własnych racji żadnych problemów. Jeśli autor zadał sobie rzeczywiście trud poznania tekstu w orginale to może angielski kuleje 😀 apeluje o rozsądne podejście i nie forsowanie haseł cudze chwalicie a swego nie znacie, gdyż w tym wypadku nie jest ono właściwe