W środę swoje mecze – drugie w fazie finałowej ekstraklasy – rozgrywały wszystkie drużyny tzw. grupy spadkowej. Najpierw, czyli od godziny 18, grano w Niecieczy i Łęcznej. Termalica Bruk-Bet zremisowała z Koroną Kielce 0:0, natomiast na Lubelszczyźnie Górnik przegrał z Wisłą Kraków 0:3.
Dwie bramki goście zdobyli z rzutów karnych (Denis Popovic i Zdenek Ondrasek), a jedna padła po samobójczym uderzeniu Łukasza Bogusławskiego.
Wiślacy, od czasu przejęcia tego zespołu przed trenera Dariusza Wdowczyka (13 marca), wygrali pięć meczów i jeden zremisowali. W tym czasie zdobyli 19 bramek. W tabeli zajmują dziewiąte miejsce, czyli pierwsze w grupie spadkowej.
W zupełnie innej sytuacji jest ekipa z Łęcznej, która wiosną notuje fatalną serię – w ośmiu ostatnich kolejkach (od 1 marca) przegrała siedmiokrotnie i tylko raz zremisowała. W tym czasie zdobyła… jedną bramkę. W ostatnich sześciu spotkaniach ani razu nie znalazła drogi do bramki rywali.
Podopieczni Jurija Szatałowa zajmują przedostatnie miejsce z dorobkiem 16 punktów. Tyle samo ma inny Górnik – z Zabrza. Drużyna Jana Żurka zachowała szansę utrzymania dzięki środowemu zwycięstwu u siebie nad Podbeskidziem.
Jedyna bramka padła w 33. minucie, gdy piłka odbiła się przypadkowo od gracza gości Adama Mójty i wpadła do siatki. Zawodnik Podbeskidzia był bliski zrehabilitowania się w drugiej połowie – trafił wówczas z rzutu wolnego w poprzeczkę.
„Górale”, którzy jeszcze niedawno byli… przez jeden dzień w grupie mistrzowskiej (na skutek różnych zawirowań m.in. regulaminowych i dyscyplinarnych), teraz muszą ciężko walczyć o utrzymanie. Zajmują 14. miejsce i nad dwoma Górnikami mają trzy punkty przewagi.
W innym spotkaniu grupy spadkowej dwunasty Śląsk Wrocław pokonał jedenastą Jagiellonię Białystok 3:1. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył Węgier Bence Mervo, jeden z dwóch najskuteczniejszych strzelców ubiegłorocznych mistrzostw świata do lat 20.
Obaj środowi rywale mają po 21 punktów, podobnie jak dziesiąta Korona i trzynasta Termalica Bruk-Bet.
Dzień wcześniej grała grupa mistrzowska. Tego dnia wyjazdowe remisy zanotowały lider i wicelider, czyli Legia i Piast. Warszawski zespół zremisował bezbramkowo w Chorzowie z Ruchem, natomiast gliwiczanie – 2:2 w Poznaniu z Lechem.
W stolicy Wielkopolski „Kolejorz” prowadził już 2:0 po golach Karola Linettego i Nickiego Bille Nielsena, ale w drugiej połowie Piast szybko odrobił straty (Sasa Zivec i efektownym strzałem Patrik Mraz). O zwycięstwo gościom było jednak trudno – w 69. minucie czerwoną kartkę zobaczył bowiem rozgrywający Piasta i reprezentacji Czech Kamil Vacek.
W tabeli Legia (34) utrzymała przewagę trzech punktów nad Piastem. Na trzecie miejsce awansowała Cracovia (27), po zwycięstwie 1:0 u siebie nad KGHM Zagłębiem Lubin (gol z rzutu karnego Mateusza Cetnarskiego), natomiast na czwarte wskoczyła Lechia (25).
Gdańszczanie, radzący sobie w ostatnich tygodniach bardzo dobrze pod wodzą Piotra Nowaka, wygrali u siebie z Pogonią Szczecin 2:0 po golach Milosa Krasica i Grzegorza Wojtkowiaka. To trzecia z rzędu wygrana Lechii, a dziesiąty kolejny mecz „Portowców” bez zwycięstwa (w tym czasie osiem remisów i dwie porażki). (PAP)
bia/ sab/