Dobrze znany twardziel Dwayne Johnson pokazał, że oprócz wyrzeźbionych mięśni ma także dobre serce. Podczas kręcenia Słonecznego patrolu odwiedził chore dzieci w szpitalu.
Trwają prace nad nową produkcją, w której aktor weźmie udział. Zdjęcia były realizowane m.in. w szpitalu Memorial Health. Mężczyzna pomyślał, że fajnie byłoby zrobić coś dla przebywających tam dzieci i… podczas przerwy w kręceniu postanowił je odwiedzić. Oczywiście spotkało się to z wielkim entuzjazmem pociech.
The Rock poświęcił im wiele wolnego czasu. Rozmawiał z rodzicami, żeby dodać im otuchy, a także z personelem placówki. Kiedy wrócił do pracy na plan filmowy poinformowano go, że pewna matka bardzo prosiła, żeby odwiedził jej nastoletniego syna Christophera znajdującego się piętro nad oddziałem pediatrycznym.
Aktor nie potrafił odmówić i przedłużył przerwę. Udał się we wskazane miejsce i historia się powtórzyła. Umilił czas swoim chorym fanom i ich rodzicom. Pocieszał Christophera, że jego blizny są oznaką honoru i męskości. Zamienił z nim kilka słów o szkole, rodzinie i pracy. Johnson wyraził także swoje uznanie dla rodziców, którzy dokładają wszelkich starań, by ich dzieci chociaż na chwile zapomniały o bólu. Dzięki niemu zwyczajny dzień w szpitalu stał się dla wielu niezapomnianym przeżyciem.
(źródło: distractify.com, mashable.com)