Na pierwszy rzut oka wydaje się, że demokratyzacja i postęp technologiczny nie mają ze sobą wiele wspólnego. Zapominamy jednak, że jeszcze wiek temu samochód osobowy czy zakup stylowych mebli stanowiły luksus – przywilej zarezerwowany dla wąskiej elity społeczeństwa. Automatyzacja produkcji postawiła nieosiągalny wcześniej dobrobyt w zasięgu przysłowiowego Kowalskiego. Dziś nadszedł czas, by technologiczna rewolucja zdemokratyzowała również nasze finanse.
Spis treści
Demokracja i rozbite krosna
Nie zawsze łączyliśmy technologię z wiarą w postęp. Gdy u zarania rewolucji przemysłowej w Anglii pojawiły się mechaniczne krosna – symbol nowej ery – tkacze zaczęli rozbijać je w obawie o swoje miejsca pracy. Nie przewidzieli jednak, że wiek później, dzięki wymyślonej przez Henry’ego Forda taśmowej produkcji, to właśnie robotnicy okażą się wygranymi rewolucji, bo każdego z nich będzie wkrótce stać na samochód.

Pierwszy bunt przeciwko postępowi techniki: luddyści niszczący mechaniczne krosno, 1812 r.
Zastąpienie drogiej pracy ludzkich rąk (i umysłu) tańszą pracą maszyn oraz organizacja produkcji z myślą o potrzebach szerokich mas sprawiło, że technologia w wielu obszarach życia zmniejszyła społeczne nierówności. Czy chodzi o praktyczny i stylowy design wnętrz, czy o zaawansowane smartfony, szybsze od najlepszych komputerów poprzedniej dekady – to postęp techniczny sprawił, że te niegdyś luksusowe dobra nie są już zarezerwowane tylko dla najbogatszych. Kolejną luką, którą technologia właśnie zaczyna łatać, są nasze finanse. Skoro sztuczna inteligencja jest już na tyle rozwinięta, że może zastąpić doradcę finansowego, inwestowanie stanie się wkrótce dostępne praktycznie dla każdego.
Robot nie dostaje pensji
Jaki jest najbardziej oczywisty sposób, w jaki zrobotyzowane fundusze czynią inwestowanie bardziej dostępnym? To brak doradcy. A konkretnie: brak „ludzkiego” doradcy, który za zajmowanie się naszymi pieniędzmi pobiera opłatę. Inteligentne algorytmy nie mają na utrzymaniu rodziny ani planów na przyszłość – dlatego zrobotyzowany fundusz nie nalicza żadnych prowizji, opłat za zarządzanie ani dodatkowych kosztów zakupu i sprzedaży udziałów. Na platformie IQ money brak dodatkowych opłat przy zakupie i sprzedaży dotyczy nie tylko SuperLokatora, ale również innych funduszy. Niskie koszty i szeroka oferta pozwolą każdemu postawić pierwsze kroki w świecie inwestowania.
Język nie musi straszyć
Doświadczeniem każdej osoby, która pierwszy raz styka się ze światem finansów, jest twarde zderzenie z barierą językową. Szafowanie profesjonalną terminologią na każdym kroku – jak choćby zachęcanie do „dywersyfikowania portfela inwestycyjnego” – to dla początkującego inwestora niemała przeszkoda. Branża robo-advisory zmienia elitarny sposób myślenia o świecie inwestowania, bo rozumie, że nie wystarczy, żeby produkty były przystępne – taki sam musi być język, jakim o nich mówimy. Dla nas prostszy język to również łatwiejsza obsługa Twoich finansów i przejrzysty interfejs użytkownika. Z pozycji smartfona lub laptopa możesz w pełni decydować o swoich pieniądzach – potrzebujesz do tego jedynie dostępu do internetu.
Pytanie nic nie kosztuje
Dzięki oszczędnościom, jakie niesie ze sobą robotyzacja obsługi funduszu, branża robo-advisory może pozwolić sobie na dodatkowe świadczenia wobec klienta, które sprawiają, że inwestowanie staje się jeszcze bardziej przyjazne. Dlatego przyznajemy każdemu użytkownikowi platformy dedykowanego partnera, do którego zawsze możesz zadzwonić. Jeśli coś w ofercie wydaje się niejasne, potrzebna jest informacja, jak działa konkretny produkt lub masz problem z obsługą platformy – wystarczy spytać Client Partnera, który odpowie na każde Twoje pytanie. Wiemy, że rozmowa pozostaje wciąż obszarem, na którym ludzie mają przewagę nad robotami.

Algorytm może zastąpić umysł doradcy: jednak rozmowy z konsultantem już nie
Dzielimy się tym, co zarobimy
Demokratyzacja finansów to jednak nie tylko powszechna dostępność, przejrzystość i indywidualne podejście do użytkownika. Za ideą robo-advisory stoi przekonanie, że właściwa relacja z klientem opiera się na partnerstwie i dzieleniu się nim benefitami robotyzacji. Dlatego dajemy każdemu użytkownikowi platformy coroczną premię płaconą z zysków spółki, które będą cyklicznie raportowane. Wysokość IQ premii to 5% opłat za zarządzanie, które pobierają towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Uważamy, że tak jest uczciwie.
Pogoda na inwestowanie nie tylko dla bogaczy
Kiedy chcemy, by nasze oszczędności zaczęły na nas zarabiać, myślimy zwykle o lokatach bankowych, na których, co prawda, nie zarobimy fortuny, ale jednak nasz zysk jest z góry określony. Inwestycje na giełdzie, na których możemy zarobić więcej, nie są jednak dostępne dla wszystkich – obecnie cena jednej akcji mBank to ponad 400 złotych, a za akcje Apple trzeba zapłacić ponad 200 dolarów. Inaczej jest w przypadku funduszy inwestycyjnych inwestujących w akcje, w których minimalna wpłata jest znacznie niższa – może wynosić nawet 100 zł. Nie trzeba więc być „dużym graczem”, by zacząć poważnie zarabiać na oszczędnościach.
Przyszłość finansów to więcej automatyzacji i technologii, ale przede wszystkim powszechna dostępność inwestowania. Choć dziś może wydawać się to dziwne, niedługo usługi zrobotyzowanych funduszy będą dla nas czymś tak oczywistym i naturalnym, jak miejskie rowery lub zamawianie taksówki przez aplikację – mimo że jeszcze nie tak dawno było to czymś zaskakującym.